Dziś mija dokładnie tydzień, kiedy ostatni raz widzieliśmy naszego jamnika Tofika.
To najbardziej zagadkowe zniknięcie ze wszystkich. Bo jak pisałem w poprzednich postach straciliśmy już wcześniej trzy zwierzaki mieszkające z nami pod naszym ostatnim adresem.
A jeszcze tydzień temu robiliśmy zdjęcia i nagrywaliśmy filmiki telefonem jak Tofik leży wtulony do naszych trzech kotów Łatka, Łapki i Binki...Teorii zniknięcia było kilka, jednak brak jakichkolwiek śladów walki, brak jakichkolwiek śladów bo był przymrozek...robi nam wodę z mózgów.
W zeszłym tygodniu z niedzieli na poniedziałek obudziłem się o 4 nad ranem. A raczej to skowyt Tofika mnie obudził.
Daję głowę, że słyszałem go na podwórku, za oknem w kuchni, przy drzwiach wejściowych gdzie zwierzaki mają budę i jedzenie.
Pomyślałem, że Tofik oberwał od kota i dlatego zaskomlał jakieś 4 razy. Potem skomlenie ustąpiło jakby oddalającemu szczekaniu, by za chwilę zupełnie ucichnąć...